Etymologia nazwy Lacrimosa wiąże się z ostatnią i – jak głosi legenda – niedokończoną częścią Requiem d-moll Mozarta. Ta z kolei zyskała swe miano od łacińskiego słowa lacrimoso – pełnia łez, łzawo, płaczliwie. Zważywszy na fascynację Tilo twórczością wspomnianego kompozytora, a także charakter jego własnej muzyki, wybór ten wydaje się nad wyraz trafny. Obecnie Lacrimosa jest jednym z najsławniejszych, by nie powiedzieć wręcz kultowych, gotyckich zespołów na świecie. Duet składający się z Tilo Wolffa i Anne Nurmi tworzy muzykę, której nie da się dokładnie skategoryzować. Słychać w niej zarówno dźwięki rocka gotyckiego, metalu, muzyki symfonicznej, jak również elektronikę. Z biegiem czasu zespół poszerzał swe muzyczne horyzonty. Dziś trudno doszukać się podobieństw między pierwszą a ostatnią płytą Lacrimosy. To jedyne w swoim rodzaju połączenie rozmaitych stylów nadaje utworom grupy klimat, dzięki któremu docierają one wprost do naszych serc.

Świat po raz pierwszy usłyszał o Lacrimosie w 1990 roku. Tilo Wolff, który wcześniej pisywał wiersze do niemieckich czasopism muzycznych, wydał wówczas kasetę zatytułowaną „Clamor”, na której znalazły się dwa utwory: „Seele in Not” oraz „Requiem”. Choć był to dopiero początek sensacyjnej kariery Lacrimosy, debiut przyjęto bardzo ciepło, a nakład „Clamor” został natychmiast wyczerpany. Aby zapewnić sobie całkowitą niezależność i twórczą wolność w dalszej pracy, w 1991 roku Tilo założył własną wytwórnię muzyczną „Hall of Sermon”, w której wydawane są nie tylko kolejne dzieła zespołu, ale i kilku innych formacji z kręgu gothic/darkwave.

Z chwilą zaistnienia „Hall of Sermon” Lacrimosa będąca wówczas solowym projektem Tilo Wolffa, wspieranego przez muzyków sesyjnych, wydała swą pierwszą płytę długogrającą: „Angst” (Strach). Muzyka na „Angst” przepełniona była melancholią. To właśnie elektryzujące dźwięki w połączeniu z przejmującym, momentami dramatycznym głosem Tilo, zjednały grupie rzeszę fanów. O Lacrimosie robiło się coraz głośniej.
W 1992 roku na rynku ukazał się długo oczekiwany drugi album Lacrimosy: „Einsamkeit” (Samotność), a wraz z nim pierwsza innowacja w brzmieniu – zastosowanie gitary elektrycznej. „Einsamkeit” to płyta, której motywem przewodnim jest osamotnienie i paniczny lęk przed nim. Fascynuje ogromem uczuć zaklętych w nadal dość prostych i pełnych smutku melodiach. W 1993 roku Lacrimosa wydała kolejny niesamowity album: „Satura” (Nasycenie). Prace studyjne nad tą płytą, a także pojawiające się zwątpienie i twórcza niemoc wyczerpały Tilo do tego stopnia, iż rozważał nawet zakończenie kariery. Już w trakcie nagrywania „Satury” był wyraźnie niezadowolony z efektów. Kilkakrotnie zmieniał studia nagrań, poszukiwał nowych pomysłów i brzmień. Uznał, że kobiecy wokal jest tym, czego od dawna brakuje jego muzyce.

Przełomem w historii Lacrimosy okazała się trasa koncertowa po Niemczech, promująca najnowszy krążek zespołu. Wtedy to Tilo po raz pierwszy ujrzał na scenie wokalistkę supportującego go fińskiego zespołu Two Witches – Anne Nurmi. Jej głos i osobowość sprawiły, iż Wolff zapragnął zaangażować ją do swojej formacji. Zapytał, czy zechciałaby do niego dołączyć. Po kilku miesiącach od zakończenia tournée Anne dała Tilo twierdzącą odpowiedź, stając się w ten sposób pełnoprawnym członkiem grupy. Od tego momentu Lacrimosa jest duetem. Pierwszy raz słyszymy Anne w utworze „Schakal”, zwiastującym następny album Lacrimosy. Żeński głos nie był jedyną nowością na „Inferno” (Piekło) z 1994 roku. Pojawiły się nowe instrumenty, które nadały absolutnie inny wymiar twórczości zespołu. Zniknął także automat perkusyjny. Monumentalne i patetyczne brzmienie płyty to zasługa wyśmienitej gry muzyków z Barmbek Symphony Orchestra. „Inferno” zdecydowanie ugruntowało wysoką pozycję Lacrimosy wśród innych gotyckich formacji.

Rozwijający się z albumu na album styl Lacrimosy stawał się niecodziennym zjawiskiem. Muzyka Tilo i Anne łączyła ludzi z najróżniejszych środowisk muzycznych, od dark wave po gothic, prograssive rock i metal. Przekaz był uniwersalny, wspólny dla wszystkich, płynący z serca.
W 1997 roku zespół wydał piąty w swym dorobku studyjny album „Stille” (Cisza), który zaskoczył fanów jeszcze większym rozmachem aranżacyjnym i głębią przekazu. Przewrotny tytuł sugerował dzieło spokojne i nostalgiczne, jednak zawartość płyty okazała się być rock-operą z prawdziwego zdarzenia. Po premierze „Stille” Lacrimosa ruszyła w dużą trasę, odwiedzając m.in. Meksyk, Paryż oraz wiele innych miast. Echem tego wydarzenia było wydane w 1998 roku pierwsze CD koncertowe „Live”.

Mówi się, że szczyt swych muzycznych możliwości Tilo Wolff osiągnął na „Elodii” z 1999 roku. „Elodia” wyznaczyła poziom, któremu trudno dziś dorównać innym zespołom. Tę genialną gotycko-metalową operę w 3 aktach stworzyło ponad 180 osób. Świetności albumowi dodaje też fakt, iż Tilo zaprosił tym razem do współpracy cenioną na świecie London Symphony Orchestra, a także muzyków z hamburskiej Staatsoper oraz chór The Rosenberg Ensemble. Całość jest konceptem opowiadającym o gasnącej miłości i wierze w jej odrodzenie. Podobno iskrą, która sprawiła że powstała "Elodia" była historia miłości znajomych Tilo i Anne.
W 2000 roku Lacrimosa obchodziła swoje dziesiąte urodziny. Z tej okazji wydano DVD „The Live History”, stanowiące pełną historię zespołu w koncertowym skrócie.

W roku 2001 zespół zarejestrował nowy materiał zatytułowany „Fassade” (Fasada). Płyta utrzymana jest w charakterystycznym dla Lacrimosy stylu. Ciężkie gitarowe riffy przeplatają się tu z orkiestrowym patosem, stanowiąc idealne tło dla liryków Tilo, opowiadających o zagubieniu jednostki w bezdusznym, konsumpcyjnym społeczeństwie. Wkrótce po premierze grupa udała się w sporą trasę koncertową, odwiedzając w ramach promocji egzotyczną dla wielu kapel Amerykę Południową. W 2001 roku Lacrimosa dała dwa niezapomniane koncerty w Polsce: 1 listopada w warszawskiej Stodole i 2 listopada w krakowskiej Hali Wisła.

Na następny album przyszło fanom czekać 2 lata. Nie na próżno. Otrzymali bowiem kolejne wspaniałe dzieło szwajcarsko-fińskiego duetu: „Echos” (Echa). „Echos” to 8 zapierających dech w piersiach utworów, w których wreszcie pojawia się – od dawna jedynie nieśmiało „przemycana” w działach grupy – elektronika. Dzięki temu płytę tę można uznać za brzmieniowo eklektyczną. Słychać tam zarówno całą gamę instrumentów smyczkowych, jak i triphopowe dźwięki rodem z płyt Portishead.

Kolejną płytą w dorobku zespołu była „Lichtgestalt” (Świetlista postać) z roku 2005, której motywem przewodnim była ponownie miłość. Miłość, która potrafi stać się obsesją, ale która wciąż nadaje życiu sens. Do prac nad „Lichtgestalt” Tilo zaangażował białoruską Victor Smolski Symphonic Orchestra. Współpraca przebiegła nader pomyślnie, czego efektami są choćby takie utwory jak „Hohelied der Liebe” czy „Nachtschatten”.

W niedługim czasie ukazało się DVD Musikkurzfilme. Była to kompilacja teledysków z całej twórczości Lacrimosy, od "Satury" do "Lichtgestalt". Na płycie - oprócz bonusowych materiałów filmowych ukazujących powstawanie niektórych teledysków - pojawiła się również zapowiedź filmu o pracy zespołu, zatytułowanego "Lichtjahre". Film ten miał swą premierę 29 czerwca 2007 roku. Stanowi filmowy pamiętnik, pokazujący wszystkie najpiękniejsze wydarzenia ostatnich lat, wywiady z fanami i członkami ekipy. Wraz z nim pojawiły się: pierwsze od dawna CD koncertowe Lacrimosy, będące unikalną ścieżką dźwiękową do filmu oraz limitowana edycja tejże płyty z dwoma dodatkowymi utworami: „Siehst du mich im Licht?” i „The Last Millennium”.

W czasie swej podróży po świecie zespół dwukrotnie okrążył kulę ziemską! Po raz kolejny odwiedził też Polskę. Odbyły się dwa koncerty: 5 czerwca 2005 roku w Krakowie oraz 6 czerwca 2005 roku w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

Na początku 2009 roku, po długich oczekiwaniach Lacrimosa zapowiedziała powstanie dziesiątego już albumu studyjnego! Płyta, której premiera miała miejsce 8 maja 2009 roku i która tradycyjnie wydana została pod szyldem Hall of Sermon, nosi tytuł Sehnsucht (Tęsknota). W jednym z najnowszych wywiadów Tilo zwierzył się dziennikarzom, iż motywacją do skomponowania piosenek z tego krążka były różnego rodzaju pragnienia, które targały nim przez ostatnie 4 lata. Wyznał, że Sehnsucht powstała z tęsknoty za namiętnością, miłością, ale i..zemstą. Każdy z 10 utworów, czy to w sposób ekspresywny, czy nostalgiczny wyraża wielkie emocje dwójki muzyków. Świat pięknych, gotycko-symfonicznych dźwięków autorstwa duetu wzbogacił się o kolejne, wzniosłe dzieło.

28 sierpnia i 1 września 2009 roku Lacrimosa dała dwa niezapomniane koncerty w Polsce. Pierwszy w Krakowie, w klubie Studio, drugi w warszawskiej Progresji.

User-contributed text is available under the Creative Commons By-SA License and may also be available under the GNU FDL.
rozwiń opis

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło